Kurier Szczeciński, 2 marca 2001 r.

Od renesansu po współczesność
Kompozytorzy szczecińscy


Dzisiaj (piątek) w Zamku Książąt Pomorskich w Sczecinie rozpoczyna się trzydniowa polsko-niemiecka konferencja poświęcona kompozytorom szczecińskim od XVI do XX wieku. Wyjątkowość spotkania polega na tym, że o bardzo wielu twórcach będzie się mówiło po raz pierwszy od lat. Będzie również okazja, by poznać ich twórczość, jako że integralną częścią konferecji są wieczorne koncerty.

Nad dziejami życia muzycznego na Pomorzu od dawna pracuje Mikołaj Szczęsny, znany w Szczecinie (i nie tylko) raczej jako profesor gry na fortepianie, krytyk muzyczny i popularyzator muzyki. W archiwach i bibliotekach spędził tysiące godzin, często pośród dokumentów, których od lat nikt nie czytał.

- Zachowały się świadectwa - mówi Szczęsny - że muzyków zatrudniał książę Bogusław X i jego żona, Anna Jagiellonka, ale przecież na dworach w Szczecinie, Wolgascie i Słupsku zapewne byli wcześniej. Na pewno komponowali aczkolwiek, jak w całej ówczesnej Europie, sami siebie kompozytorami nie nazywali. Uważani byli za rzemiślników wykonujących zamówienia na muzykę do mszy, ślubów i pogrzebów. Z tego żyli. Jeszcze dwa wieki później sam Johann Sebastian Bach narzekal, że kiedy pogrzebów mało, kieszeń muzyka pusta. Od 1523 r. angażowali muzyków książęta szczecińscy Grzegorz I i Barnim IX, potem ich następcy. Był to czas renesansu, wiek XVI, najświetniejszy bodaj okres w dziejach Szczecina, stolicy Księstwa Pomorskiego. Państwo, które Bogusław X zjednoczył i unowocześnił, uwolniło się (przynajmniej na jakiś czas) od natrętctwa Brandenburczyków. Rozkwitały bogate, hanzeatyckie republiki miejskie, a książęta, kościły i miasta sprowadzały artystów, budowniczych i naukowców. powstawały biblioteki, kolekcje dzieł sztuk, rozwijało się szkolnictwo i uniwersytet w Gryfii. - O randze Szczecina dobitnie świadczy fakt, że w 1547 r. był tu, wprawdzie krótko, Adrianus Petit Coclicus, postać barwna, uczeń słynnego Josquina Des Pres (1440-1521), spowiednik papieża i muzyk kapeli papieskiej, awanturnik, ale kompozytor o europejskiej sławie - mówi Szczęsny.

W połowie XVI w. działał w Szczecinie Paul Praetorius (z tych Praetoriusów!), autor zbioru, wktórym jest 966 kompozycji różnych autorów (694 motety, 180 mszy itd.), autor sławnej mszy, którą w 1562 r. wysłał księciu Albrechtowi Pruskiemu. Otrzymał za nią 15 talarów, honorarium - jak na owe czasy - niemałe.

O zespołach muzycznych, które w 1617 r. grały na szczecińskim dworze książęcym, pisze w przetłumaczonej niedawno na polski arcyciekawej relacji podróżnik z Frankonii, Filip Hainhofer: "17 września na komnaty pana mego poszedłem, by jasnie Wielmożnemu Księciu do nabożeństwa towarzyszyć, które w wielkiej sali z muzyką się odbyło". Potem dodaje, że po mszy była wieczerza, a po wieczerzy "muzyka zagrała (...), wszystkie stoły wyniesiono i tańce zaczęto".

- Na dworze książęcym - mówi Szczęsny - Hainhofer poznał Filipa Dulichiusa, który mieszkał w Szczecinie przez 43 lata, pisał tylko utwory wokalne wykonywane m.in przez dworski zespół śpiewaczy, a zestawiany jest z Orlando di Lasso, arycmistrzem tamtych czasów. Smutne, że po 1945 r. nie został wykonany w Szczecinie żaden motet Dulichiusa, chociaż śpiewa je wiele europejskich chórów. W ubiegłym roku były wykonane podczas Światowego Festiwalu Chórów w Sztokholmie i koncertu kompozytorów hanzeatyckich w Hamburgu. W programach podkreślano, że Dulichius był ze Szczecina.

Na przłomie XVI i XVII w. działała w Szczecinie pochodzący z Kołobrzegu Paul Littkeman, autor utworów wokalnych i instrumentalnych a potem Andreas Grothe, który z Littkemanem konkurwał, cieszył się przywilejem wyłącznego muzykowania m.in. w kościele Mariackim i zmusił konkurenta (takie były czasy) do wyjazdu z miasta.

- Wiek XVII - powiada Szczęsny - to praca szczecińskiej szkoły kantatowej i tówrczość kompozytorów, których utwory zachowały się w greifswaldzkim zbiorze "Vita Pomeranorum". Sensacyjnie brzmi wiadomość, że działał też w Szczecinie Andreas Fromm, twórca "Acturs musicum von Raichenman und Lazarus", pierwszego oratorium w dziejach muzyki niemiecjiej opublikowanego w 1649 r. w jednej ze szczecińskich oficyn wydawniczych.

Konkurował z Frommem rektor Szkoły Rajcowskiej Johannes Micraelius, wybitny uczony, autor muzyki do dramatów szkolnych. Przegrał i musiał Szczecin opuścić. Połowa XVII w., to twórczość Friedricha Kliengenberga, ucznia Buxtehudego, słynnego kantora z Lubeki (i być może Jana Sebastiana Bacha), nauczyciela johanna Christopha Pepuscha, autora "Opery żebraczej". Najznakomitszym zaś kompozytorem w upadającym wtedy państwie Gryfitów był Johann Georg Ebeling, zmarły w 1676 r.

Potem, aż do czasów Carla Loewe, nie ma śladów żywszej działalności muzycznej w Szczecinie. Loewe przyjechał w 1820 r., mieszkał w Szczecinie ponad czterdzieści lat. Był kantorem u św. Jakuba, dyrektorem myzycznym miasta, nauczycielem w Gimnazjum Mariackim, kompozytorem. Pisał oratoria, opery koncerty, a do historii muzyki europejskiej wszedł jako autor ballad. Nazywano go zresztą ich księciem. Pod koniec życia Loewe wyjechał do Kilonii, gdzie zmarł. Nie wytrzymał arogancji miejskich urzędników.

Jego następcą i kontynuatorem był Carl Adolph Lorenz, autor m.in. arcyciakawych utworów kameralnych, a najzdolniejszą uczennicą - Emilla Meyer, autorka symfonii, koncertów, oratoriów, uwertur. W 1872 r., w sali kasyna przy dzisiejszej Obrońców Stalingradu, została wykonana jej "Uwertura fantastyczna". Orkiestrę prowadził pochodzący z Wrocławia Karl Kossmaly, słynny dyrygent, którego realizacje uznawano za wzorcowe.

- Potem mieliśmy bardzo wielu kompozytorów, jednak nie najwybitniejszych - powiada Mikołaj Szczęsny i wymienia: hansmaria Dombrowski, uroczony w Trzebiatowie, Johannes Beschnitt, autor utworów chóralnych, niesłusznie zapomniany, Gustaw Fliegel, Robert Wiemann, kapelmistrze Parlow i Urlich Hildebrandt, niewidomy organista z zamkowego kościoła św. Ottona...

W 1915 r. urodził się w Szczecinie Kurt Graunke, który swe 85-lecie obchodził we wsześniu 2000 r. w Monachium. Wydano z tej okazji wielopłytowy album jego kompozycji: dziewięć symfonii, pieśni tańce, hymn "Die Heimat", poświęcony Pomorzu. Specjalne gratulacje złożył Graunkemu nadburmistrz Monachium, podkreślając jego zasłgi dla miasta. Po opuszczeniu Szczecina w 1945 r. Graunke założył własną orkiestrę, dziś Monachijską Orkiestrę Symfoniczną.

(...)

Bogdan TWARDOCHLEB
(przedrukowane bez pozwolenia)