Kurier Szczeciński, 13 październik 2000 r.

Ostatnia polska inwestycja w tym miejscu
Uniwersytet w bólach zrodzony


PIĘTNAŚCIE lat temu - jako jedenasty w kraju - powstał Uniwersytet Szczeciński. Wyłonił się z ponurego pejzażu po stanie wojennym, jako jedyna inwestycja kulturalna lat 80. dziwiono sie, że hasło rzucone przez niesfornych studentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej jesienią 1981, tuż przed stanem wojennym, podchwycili działacze z obozu 'czerwonych'.

Idea utworzenia uniwersytetu kiełkowała w Szczecinie od dawna. To anegdota prawdziwa: Tuż po wojnie, do Szczecina jechała grupa profesorów z Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, ale w Toruniu była przerwa w podróży. Zatrzymali sie w tamtejszym kompleksie gmachów jakby dla uniwerstytetu stworzonych i - osaczeni przez serdeczność toruńskich władz - zostali, zakładając Uniwersytet Mikołaja Kopernika...

Pod koniec lat '60, szansę wykorzystał Gdańsk. I wreszcie w 1981 roku rektor szczecińskiej WSP doc. Józef Kopeć zaproponował coś, co nie mieściło się w ówczesnych kanonach, uniwersytet prawdziwy - zespolenie różnych dziedzin wiedzy, a więc zjednoczenie całej szczecińskiej nauki pod szyldem uniwersytetu. Nawet dziś ta myśl z trudem toruje sobie drogę w postsocjalistycznym świecie nauki. To właśnie hasło rzucili studenci. Spotkali się z ostrą ripostą szacownych osób tamtych lat, ale idea uniwersytetu znów odżyła.

Już 31 maja 1982, gdy jeszcze nie umilkły echa burzliwych demonstracji, a w mieście obowiązywała 'godzina milicyjna', za sprawą I sekretarza KW Stanisława Miśkiewicza i wojewody Stanisława Malca rozpoczął działalność Komitet ds. Powołania Uniwersytetu w Szczecinie. W 'domku', czyli w KW PZPR, uznano bowiem, że 40-lecie polskiego Szczecina, przypadające w 1985 roku należy uczcić utworzeniem tu polskiego uniwersytetu.

* * *

Miało wydźwięk symbolu to, że przewodniczącym komitetu został pierwszy powojenny prezydent Szczecina prof. Piotr Zaremba. Prof. Władysław Górski reprezentował Szczecińskie Towarzystwo Naukowe, doc. Kazimierz Jaskot - Wyższą Szkołę Pedagogiczną, prezydent Jan Stopyra - miasto. Sekretarzem komitetu została pani Zofia Mielcarek - oddana idei bez reszty. Z natury rzeczy szczególnie aktywni byli dziennikarze, wśród któych rej wodził red. Zbigniew Puchalski z Polskiego Radia, niestrudzony w zdobywaniu poparcia dla idei uniwersytetu.

- Czas był bardzo trudny, ale chyba tylko w takich warunkach Polacy potrafią się zdobyć na skuteczne działanie w wielkiej sprawie. Wspaniałym szefem sztabu walki o uczelnię była Zofia Mielcarek - doradzająca wojewodzie tak skutecznie, że z przeciwnika stał się rzecznikiem nowej wszechnicy. Byliśmy naprawdę dobrze przygotowani, uzbrojeni w argumenty, dane, wykresy, prognozy. O uniwerstytet walczyli piórem dziennikarze: zwłaszcza Zdzisław Sośnicki z 'Głosu' i Janusz Ławrynowicz z 'Kuriera'. W środowisku nauki mieliśmy wielu przeciwników. W kraju sprzyjały nam Kraków, Toruń i Wrocław. Przeciwny był Gdańsk, pragnący mieć monopol na wybrzeże, a także Poznań, aspirujący do roli monopolisty na zachodzie. Mówili nam: po co ten skromny bochenek dla nauki dzielić na jeszcze jedną część? A panu ministrowi szkolnictwa wyższego prof. Benonowi Miśkiewiczowi z Poznania wyrwało się kiedyś: o, tu mi kaktus wyrośnie, jak uniwersytet u was powstanie...

Przekonaliśmy jednak ważne osobistości życia politycznego i świata nauki: Edmunda Osmańczyka, Jana Szczepańskiego, profesorów Aleksandra Gieysztora i Bohdana Suchodolskiego. Sprzyjał nam przede wszystkim Wojciech Jaruzelski. I sprawa była wygrana.


* * *

Władza po stanie wojennym, wsparta wciąż na bagnetach, w obliczu bojkotu telewizji przez część środowiska artystycznego, potrzebowała jak kania dżdżu jakiegoś sukcesu na niwie kultury. Przewodniczący wicepremier PRL M. Rakowski już w czerwcu 1983 zapowiedział ustawą sejmową o powołaniu w Szczecinie Uniwersytetu na 40-lecie Manifestu PKWN.

I słowa dotrzymał. 21 lipca Sejm PRL ustawę uchwalił. W 1985 roku nowa uczelnia rozpoczęła działalność.

Uniwersytet, który od początku przezwano 'czerwonym', a powstał z połączenia WSP i wydziału ekonomicznego politechniki (w ostatniej niemal chwili władza zrezygnowała z przyłączenia do nowej uczelni Wydziału Rybactwa Akademii Rolniczej (satysfakcja dla przeciwników... ), miał minimum kadry naukowej i 5 tys. studentów. Dziś, choć braki kadrowe wciąż dają się we znaki, choć w rankingach wyprzedzają go starsze uniwersytety, a nawet i młode, ale hołubione przez rząd, na tej największej uczelni wyższej Pomorza Zachodniego studiuje 28 tys. osób.

Wyobraźmy sobie współczesny Szczecin, a zwłaszcza jego przyszłość, bez polskiego uniwersytetu.

Janusz ŁAWRYNTOWICZ
(przedrukowane bez pozwolenia)