|
|

Nowy Kurier, 15 kwietnia 2000 r.
Ulica Heyki
Dziwna ulica. Jakby z innego czasu, innego miasta. A miasto przecie¿ tutaj na wyci±gniêt± rêkê. W pogodne dni widaæ z Heyki spacerowiczów po drugiej stronie Odry, a w bezwietrzne s³ychaæ peronowe zapowiedzi z dworca.
Jednak ta blisko¶æ jest z³udzeniem. Miasto o ulicy Heyki zapomnia³o dawno. Zimne oko miejskiego urzêdnika spoczê³o na tym skrawku ziemi tu¿ po wojnie, kiedy przysz³o nadawaæ ulicom polskie nazwy. A potem ju¿ nigdy. Mieszkañcy ulicy Heyki, znêkani tutejszym ¿yciem, pukaj± niekiedy do urzêdniczych sumieñ, jakby zapominaj±c, ¿e urzêdnicy sumieñ nie maj±.
Tutejsi to ludzie z pustego obszaru, skazani na okaleczony pejza¿, jeden smutny autobus i dwa ma³e sklepy. Dom u zbiegu Heyki i Maklerskiej powinien byæ rozebrany kilkadziesi±t lat temu, bo grozi zawaleniem. Ale urzêdnicy czekaj±. Mo¿e dzisiaj jeszcze nie padnie? W³a¶ciwie wszystkie tutejsze domy s± jak ze s³ego snu. Nikt po wojnie przy nich nie majstrowa³, bo i po co? Szczecin nigdy nie mia³ pomys³u, co zrobiæ z t± czê¶ci± £asztowni, która za Niemców by³a osobn± wysp± i mia³a swoj± osobn± nazwê - Sielber Wiese, Srebrne £±ki.
Perspektywê ulicy zamyka stocznia rzeczna, o której mo¿na by napisaæ ca³± ksi±¿kê. Stocznia mia³a swe dobre czasy, ale nie na tyle, ¿eby co¶ zrobiæ dla ulicy Heyki. Teraz jednak ma k³opoty sama ze sob± i k³opoty ulicy nic jej nie obchodz±. Od kolejowego wiaduktu do placu Nysy Polskiej - który jest placem tylko z nazwy, bo ca³a ta okolica to jeden, wielki plac - ulica Heyki obro¶niêta jest przez magazyny, hurtownie i warsztaty. Wszystkie one s± w stylu ulicy. Ich w³a¶ciciele postêpuj± w taki sposób, jakby wstydzili siê, ¿e tu rezyduj±. Kiedy tylko koñcz± pracê, biegn± do swych szybkich samochodów i zmykaj± do cywilizacji.
A przecie¿ kiedy¶ têtni³o tu ¿ycie. By³y prawdziwe ulice, pensjonaty, restauracje, sklepy i piwiarnie. Ulica Heyki nazywa³a siê wtedy Drzewna i mia³a po³±czenie z drug± stron± Odry, poniewa¿ w³a¶nie w tych stronach znajdowa³ siê wylot mostu Kolejowego. Obecnie po mo¶cie ani ¶ladu.
Co na to wszystko patron ulicy, Leon Heyke? Zapewne w grobie siê przewraca. Swoj± drog±, ciekawe kto w Szczecinie, po wojnie wpad³ na pomys³, aby nadaæ ulicy imiê tego kaszubskiego ksiêdza, pisarza i poety, zamêczonego przez hitlerowców w trzydziestym dziewi±tym? Po wojnie jednak byli chyba trochê inni urzêdnicy ni¿ obecnie. Mo¿e co¶ czytali? A mo¿e nawet mieli sumienia?
pez, Agencja MFP
(przedrukowane bez pozwolenia)
|
 |