PUSZCZA BUKOWA

Jako osoba mieszkająca na lewobrzeżu jestem laikiem w sprawach związanych z Puszczą, co wcale jednak nie zniechęca mnie do napisania choć odrobinę o tym pięknym zakątku Szczecina.

Najpierw trochę faktów z przewodnika:
Wzgórza Bukowe ciągną się przez ok. 15km od rzeki Regalicy w kierunku południowo-wschodnim. Najwyższym punktem jest Bukowiec (147m). Wzgórza porasta Knieja Bukowa o pow. ok. 70 kilometrów kwadratowych łącząca się na północy z Puszczą Goleniowską. Najcenniejsze partie puszczy tworzy Szczeciński Park Krajobrazowy. Największą atrakcją turystyczno-krajoznawczą jest sztuczne Jezioro Szmaragdowe oraz park dendrologiczny w Glinnej.

A teraz moje refleksje :-):
Niezbyt często chadzam sobie po tym pięknym "lasku" (bo jak już nadmieniłam - mieszkam na lewobrzeżu), ale jak już tam jestem, to dostaję świra z zachwytu. Jak opisali ten stan N. Golluch i R. Kutschera w moim horoskopie: "biada temu , kto w jej towarzystwie miałby przemierzać góry (...). Zanieczyszczenie środowiska (...) nic tu nie znaczy - na widok przyrody Wadze po prostu odbija". I po ostatniej "przechadzce" po Puszczy ze zgrozą uświadomiłam sobie, że to prawda. Szalejąc z aparatem między drzewami wśród szeleszczących liści, wbiegając na przeróżne górki i zbiegając z niesliczonych dolinek, nieustannie wzdychając z zachwytu (i zmęczenia ;-)) dopiero po bardzo długiej chwili zauważyłam, że Agata nie odpowiada na moją "paplaninę". Rozglądnęłam się nieco przestraszona wokół siebie i zobaczyłam ją - wlekącą się jakieś 10 metrów za mną, z językiem niemalże przy ziemi i gniewnymi iskrami w oczach. "Głupia jesteś, czy co?" usłyszałam "Po co ty tak latasz po tym lesie? Śpieszy ci się gdzieś?". Na nic zdały się tłumaczenia, że tak samo jest w Bieszczadach - nie udało mi się zaszczepić w Agacie mojego entuzjazmu do pieszych wycieczek (ona z pewnością nazwałaby to biegami na orientację :-)). Mój świr - świrem, ale tam naprawdę jest pięknie!

Na polanie widokowej - oprócz pięknego widoku na panoramę Szczecina - można zrobić ognisko i będąc wsłuchanym w szelest drzew i świergot ptaszków upiec sobie ziemniaki lub kiełbaskę (ostatnim razem spotkałyśmy tam bardzo miłych "harleyowców", którzy pozwolili mi zrobić zdjęcie swoich maszyn). Poza tym jest tam jeszcze bunkier, który można sobie zwiedzić (KONIECZNA LATARKA!!!). Weszłam tam tylko raz (dobrych parę lat temu) i wrażeń już mi do końca życia starczy...

Po puszczy superowo jeździ się rowerami. Ale jeśli ktoś nie ma kondycji to radzę najpierw potrenować, albo nie zagłębiać się za daleko, bo w drodze powrotnej można wypluć płuca (wiem to z autopsji...).

Oczywiście głównym punktem zwiedzania jest Jezioro Szmaragdowe. Tuż obok, mieszczą się opuszczone budynki, które kiedyś należały do straży pożarnej. Możnaby to całkiem ładnie zagospodarować, bo na razie korzyści czerpią stąd tylko wandale (i ponoć sataniści). Szyba nie ostała się ani jedna, a o elektryczności tylko można sobie pomarzyć. Niesamowicie długie korytarze nieźle nadają się na scenerię do jakiś rockowych teledysków. Trochę w dół od tych ruinek stoi sobie zajazd i w ogóle, to jest naprawdę superowe miejsce! Pełne ruinek niewiadomego pochodzenia, którym można dorabiać niesamowite historie o hitlerowcach starających się ukryć wielki skarb; pełne długowiecznych drzew, do których objęcia jest potrzebnych 10 zuchów z ZHP, uczestniczących w rajdzie z królem Majem (również to przerabiałam :-)); pełne pięknych zakątków i polanek...

Aleksandra Bąk, 2000