|
|

Oto kolejna zapomniana legenda o tym, dlaczego Szczecin nazywa siê akurat Szczecinem:
Bardzo, ale to BARDZO dawno temu, wtedy gdy na ¶wiecie mieszka³y w¶ród ludzi równie¿ inne stwory (takie jak nimfy, elfy, trole i wied¼mini), na s³owiañskich ziemiach, na których teraz jest po³o¿one nasze wspania³e miasto, ¿yli sobie w malutkiej osadzie nazywanej B¼dziochy pierwsi S³owianie. Ta dziwna nazwa osady wziê³a siê od... równie dziwnego imienia smoka, który mieszka³ tu¿ przy niej. Kochane to stworzenie - z którym mieszkañcy ¿yli za pan brat - mia³o od maleñko¶ci pewn± wadê: gdy tylko smok zjad³ przygotowan± dla niego specjalnie baraninê, dostawa³ niesamowicie nieprzyjemnej czkawki. Za ka¿dym czkniêciem wydawa³ z siebie dziwny odg³os, który brzmia³ jak "b¼dzioch!" po czym zion±³ ogniem. Mieszkañcy nauczyli siê nie serwowaæ B¼dzioszkowi baraniny i byli w sumie chyba jedynymi lud¼mi na ¶wiecie, którzy zdo³ali zadomowiæ smoka! Nie chwalili siê jednak tym faktem, gdy¿ wziêto by ich za wspólników Belzebuba - boga ¶mierci i czarnej magii.
Tak sobie mieszkañcy B¼dziochów ¿yli spokojnie w towarzystwie swojego smoka, do czasu jednak. Ich ziemie poczêli odwiedzaæ podró¿ni i kupcy ze wszystkich stron ¶wiata, a przede wszystkim ci z zachodu - Germanie. By³ to naród waleczny i pracowity, kupcy jego prowadzili intratne interesy, a spotykani podró¿ni byli bogaci i nieustraszeni.
Przyby³ pewnego dzionka na S³owiañskie ziemie pewien mo¿ny kasztelan - Urlyk. Przyby³ on z ca³± swoj± ¶wit±, na któr± sk³adali siê nieustraszeni wojowie i piêkne (choæ nie tak piêkne jak S³owianki) bia³og³owy. Widz±c przepiêkn± osadê, Urlyk postanowi³ zabawiæ w niej trochê. Owszem, mieszkañcy osady rozpoznali w Urlyku, ¿e musi on byæ jak±¶ wa¿n± osobisto¶ci±, ale za nic w ¶wiecie nie mogli siê z nim, ani z nikim innym z jego ¶wity dogadaæ. Ach, ta bariera jêzykowa...
Poniewa¿ jednak wszystkim zale¿a³o na dobrych stosunkach, ka¿dy u¶miecha³ siê promiennie i stara³ siê porozumieæ "na migi".
Przyszed³ wieczór i mieszkañcy osady postanowili wydaæ dla go¶ci ucztê i pokazaæ co znaczy S³owiañska go¶cinno¶æ. Naniesiono miêsiwa, owoców oraz miodu i zaczêto ucztê. Zabawa siê w³a¶nie rozkrêca³a, gdy który¶ z bardziej trze¼wych mieszkañców przypomnia³ sobie, ¿e dzi¶ jeszcze nikt nie nakarmi³ B¼dzioszka. Pod±¿y³ wiêc lekkim wê¿ykiem w stronê wspólnej wêdzarni w celu znalezienia odpowiedniej sztuki miêsa dla smoka. A poniewa¿ w wêdzarni by³o ciemno, jakby kto ca³y ¶wiat smo³± zala³, a ziomkowi nie chcia³o siê szukaæ pochodni, wymaca³ po prostu jaki¶ ogromny kawa³ miêcha, wzi±³ go na plecy i zaniós³ kwêkaj±cemu ju¿ z g³odu B¼dzioszkowi. Pech chcia³, ¿e ziomek pomyli³ wielki kawa³ wo³owiny przeznaczonej dla smoka z wielkim kawa³em baraniny przeznaczonej na rych³e za¶lubiny córki wodza. B¼dzioszek na¿ar³ siê nieszczêsnej baraniny i... dosta³ czkawki. I to jakiej!!! Raz po raz biedaczek czka³ i zion±³ ogniem, a przy tym wy³ dono¶nie z tych wszystkich niestrawno¶ci ¿a³±dkowych... Us³yszeli to bawi±cy siê w pobli¿u mieszkañcy osady i ich Germañscy go¶cie. Ci pierwsi starali siê wyt³umaczyæ, ¿e to tylko B¼dzioszek, który dosta³ czkawki, ale bariera jêzykowa stanowczo im w tym przeszkodzi³a.
Germanie byli ¶wiêcie przekonani, ¿e mieszkañcy B¼dziochów uknuli sprytny plan, ¿eby zdobyæ bogactwa Urlyka i przyw³aszczyæ sobie Germañskie bia³og³owy, i ¿e sprowadzili dzikiego smoka, aby ten siê z nimi rozprawi³. Chwycili za swe dzidy i miecze, wyr¿nêli w pieñ wszystkich os³upia³ych z wra¿enia i powa¿nie zamroczonych miodem pitnym S³owian, zanim ci zd±¿yliby cokolwiek pokazaæ i wyt³umaczyæ na migi, po czym szturmem ruszyli na biednego B¼dzioszka. Smoczysko wyczu³o, ¿e co¶ jest nie tak i ju¿ tylko w ostatniej chwili zd±¿y³o wzbiæ siê w powietrze i uj¶æ z ¿yciem...
Germanie byli z siebie bardzo dumni i od tamtego dnia S³owiañskie B¼dziochy Germanie nazywali "miejscem, w którym mia³o wa¿ne, historyczne zdarzenie" czyli w ichnim jêzyku "Stetten". Stwierdzili oni pó¼niej, ¿e S³owiañskie ziemie doskonale nadaj± siê na za³o¿enie w³asnej, germañskiej osady, co te¿ uczynili.
Dopiero po kilkuset latach S³owiañscy przodkowie wymordowanych B¼dzioszan dokonali aktu zemsty na pod³ych Germanach i wypêdzili ich ze S³owiañskiej ziemi. Niestety, o smoku B¼dzioszku i o dawnej nazwie osady nikt ju¿ nie pamiêta³, wiêc po prostu Germañsk± nazwê osady "Stetten" zaadaptowano do s³owiañskiej mowy zmieniaj±c j± odrobinkê na "Szczecin" i tak ju¿ zosta³o po dzi¶ dzieñ.
A jakie by³y losy smoka B¼dzioszka?
Có¿, biedak w swym ob³êdzie nie móg³ pozbyæ siê okrutnej czkawki, a w szalonej ucieczce dotar³ a¿ do ziem, na których le¿y dzisiejszy Kraków. Niestety, tamtejsi ludzie nie mieli pojêcia, ¿e B¼dzioszek jest udomowionym smokiem i wpadli w pop³och. Jaki¶ niespe³na rozumu szewczyk postanowi³ rozprawiæ siê z domnieman± besti± i pewnej nocy podsun±³ cierpi±cemu na mordercz± czkawkê smokowi BARANA i to w dodatku wypchanego siark±! B¼dzioszek my¶l±c, ¿e ludzie pragn± mu pomóc i nakarmiæ, ufnie po¿ar³ baranka po czym nabawi³ siê jeszcze wiêkszych niestrawno¶ci, a w koñcu wrzodów. Zdech³ w straszliwych mêczarniach, a Krakowianie wymy¶lili historiê o jakim¶ smoku zabójcy, który po¿era³ dziewice, ca³kiem przeinaczaj±c prawdê...
No bo przecie¿ wszystkim wiadomo, ¿e wszystkie smoki ludzkim miêsem siê brzydz±.
Z palca wyssa³a i w kroniki wpisala: Aleksandra B±k
|
 |